in

Przejechał 1600 km, aby uprawiać seks z 9-latką, ale nie podejrzewał, że jest to pułapka

64-letni Mark Andrew Nichols z Teksasu przejechał ponad 1600 km, by w stanie Floryda spotkać się z dziewięciolatką. Zamierzał uprawiać z dziewczynką seks.

Mężczyzna – ojciec dwójki dzieci – odwiedził stronę internetową, dzięki której miał poznać innego pedofila, także rodzica. Zaczął z nim rozmawiać. Mieszkaniec Florydy powiedział, że pozwoli mu zgwałcić swoją nieletnią córkę.

Podczas podróży Teksańczykowi towarzyszył perwersyjny uśmiech. Kiedy dotarł na miejsce, nie miał jednak powodów do radości. Spotkało go coś zupełnie innego niż przypuszczał…

Ta historia jest niepokojąca i dla niektórych czytelników może stanowić ciężką lekturę. Porusza jednak bardzo ważny temat, więc nie powinna zostać zignorowana.

Jak donosi serwis „The Daily Mail”, mężczyzna trafił w sieci na specyficzne ogłoszenie. Pewien ojciec chciał poznać innego rodzica, który byłby „doświadczony” i poradziłby mu, jak „wychowywać 9-letnią córkę”. Ten anons przykuł uwagę Nicholsa, który dostrzegł w doborze słów pewien seksualny podtekst. Teksańczyk odpowiedział na ogłoszenie. Wywiązała się rozmowa, podczas której pochodzący z Florydy ojciec zaczął opowiadać o sobie i swoim dziecku. Wyznał, że marzy, by jego córeczka została słynną modelką.

Po wymienieniu kilku wiadomości Nichols był już pewien, że drugi mężczyzna ma te same, ukryte pragnienia co on. Ojciec z Florydy powiedział wreszcie coś, co szczerze zachwyciło Marka: wyznał, że podnieca go myśl o tym, że jego córka jest gwałcona przez obcego mężczyznę. Takie same fantazje miała też posiadać jego małżonka. W końcu padła propozycja: Mark został zaproszony na Florydę, gdzie stała przed nim perspektywa stosunku z dzieckiem. Teksańczyk nawet przez chwilę się nie zastanawiał – od razu się zgodził.

Mark, na co dzień przykładny ojciec i mąż, był bardzo kulturalny. Chciał, aby jego wizyta była przyjemnością dla wszystkich – także dla małżeństwa, które zaprosiło go do siebie.

Dziennikarze „The Daily Mail” dotarli do wiadomości, jakie Nichols wymienił z drugim ojcem. Osoby, które jako pierwsze przeczytały te wiadomości, były wstrząśnięte ich treścią. Oto ich fragment:

„Chętnie Was odwiedzę. Z przyjemnością odbędę stosunek nie tylko z Twoją córką, ale też żoną. Mam skłonności biseksualne, więc – jeśli tylko będziesz zainteresowany – zabawię się też z Tobą. Jeżeli nie będziesz zainteresowany, nie ma problemu. Pooglądałbym, jak sam uprawiasz seks ze swoją córką. Mógłbym siedzieć obok, dotykać jej… A potem znów bym ją zgwałcił. Może mała zechciałaby obejrzeć, jak dobieram się do jej mamusi? Chcę szanować Wasze zasady, ale też dobrze się zabawić, oczywiście z zachowaniem wszelkich środków bezpieczeństwa.”

Kiedy Nichols zjawił się na miejscu, spotkała go niemiła niespodzianka. Nie czekali na niego poznani w internecie ludzie, lecz funkcjonariusze policji.

„Ojcem dziewczynki” okazał się detektyw, działający pod przykrywką. W ramach śledztwa stworzył on fałszywe ogłoszenie, za pośrednictwem którego chciał nawiązać kontakt z przestępcami seksualnymi. Cała rozmowa była częścią gry, a Nichols wpadł w pułapkę bez wyjścia.

Jak podaje „The Daily Mail”, mężczyzna znajduje się w areszcie tymczasowym.

Gdyby nie praca dzielnych policjantów, niebezpieczny pedofil wciąż przebywałby na wolności. Być może wreszcie udałoby mu się dopiąć swego i umówiłby się na niekonwencjonalną, „rodzinną” randkę.