in

Pracownicy muzeum nakazali kobiecie, by przestała karmić dziecko i zakryła pierś. Bardzo szybko tego pożałowali

Karmienie piersią to kontrowersyjna sprawa. Pozornie nikomu nie przeszkadza. Niewielu ludzi powie kobiecie, że ma natychmiast przestać karmić swoje dziecko w miejscu publicznym. Paradoksalnie mało kto chce jednak oglądać, jak matka wyciąga pierś i poi malucha własnym mlekiem.

Jedno jest pewne: im więcej kobiet będzie karmiło piersią poza domem, tym częściej inni ludzie będą prowokowani do obcowania z „niechcianym” widokiem i zaczną nabierać opinii na ten wrażliwy temat. W końcu w wielu krajach karmienie piersią w restauracji czy na dworcu kolejowym to wciąż temat tabu, u niektórych budzący wstydliwy rumieniec.

W większości rejonów świata kobiety mogą, oczywiście, karmić piersią (wyjątek stanowią na przykład kraje arabskie). Jest to niepisane prawo kobiet zamieszkałych w Wielkiej Brytanii. Z Anglii pochodzi pewna młoda matka, która w Muzeum Wiktorii i Alberta stała się uczestniczką dość kłopotliwej sytuacji.

Kobieta nie jest znana z imienia i nazwiska. Głośno zrobiło się o niej dzięki Twitterowi. Angielka przebywała na terenie muzeum i w pewnym momencie zaczęła karmić swoje zaledwie 1-roczne dziecko mlekiem. Nie spodobało się to pracownikowi placówki, który natychmiast kazał jej zasłonić pierś.

Angielka (której nick na Twitterze to „vaguechera”) nie była tym zachwycona. W social mediach postanowiła zamieścić serię zdjęć, wykonanych w muzeum. Każde było opatrzone bystrym, kąśliwym komentarzem, a przede wszystkim linkowało oficjalny profil słynnego ośrodka kultury. Zobaczył to dyrektor instytucji, który ostatecznie… przeprosił kobietę za zachowanie swojego podwładnego.

Jesteście gotowi? Oto seria dowcipnych i ironicznych zdjęć, zamieszczonych przez „vaguecherę” na Twitterze:

„Podczas karmienia mlekiem przez nanosekundę zaświeciłam sutkiem. Kazano mi zakryć pierś. Efekt osiągnięty: zostałam wprawiona w zakłopotanie…”

 

„Przepraszam, czy podczas karmienia mlekiem mogłaby Pani zasłonić piersi tą maską?”

 

„Wszystkie te nagie piersi zniechęcają ludzi do jedzenia…”

 

„- Wyrzucę z tego muzeum ciebie i twoje nagie piersi! – Ale ja jestem wykonana z marmuru… – OK, możesz zostać.”

 

„Patrząc na tę sytuację z pozytywnej strony, spędziłam uroczy dzień w muzeum, przyglądałam się kobiecym piersiom pochodzącym z różnych stuleci i zebrałam wiele cennych wspomnień, bez względu na sutki… tj. skutki swojego czynu.”

Oficjalny profil Muzeum Wiktorii i Alberta na Twitterze wystosował w stronę kobiety przeprosiny. To samo zrobił Tristram Hunt, dyrektor placówki.

„Jest mi bardzo przykro. Nasze zasady są jasne i przejrzyste: matki mogą karmić piersią gdzie tylko chcą, wszędzie, gdzie czują się komfortowo. Nikt nie powinien im w tym przeszkadzać” – pisał Hunt w social mediach.

Angielka przyjęła przeprosiny. Nalegała jednak, by Hunt zadbał o profesjonalizm swoich podwładnych, a najlepiej przeszkolił pracowników takich kwestiach, jak savoir vivre i etykieta zachowania.