in

Po śmierci męża Elżbieta Dmoch przeszła załamanie nerwowe. Dziś ma 65 lat i odrzuca każdą pomoc

Piękna, utalentowana, kochana przez publiczność – była gwiazdą lat 70-tych. Dziś, mimo upływu lat, nadal nie może pogodzić się z utratą ukochanego mężczyzny.

Za takimi przebojami jak „Chodź, pomaluj mój świat”, „Windą do nieba” czy „Czerwone słoneczko” stoi Elżbieta Dmoch. To ona jest autorką tych radosnych piosenek. Niestety, życie wokalistki w niczym nie przypomina napisanych przez nią tekstów…

Piosenkarka weszła w skład zespołu “Warszawskie Kuranty”, gdzie poznała Janusza Kruka. Był żonaty i miał córkę, ale zakochał się w siedemnastoletniej Elżbiecie ze wzajemnością. Razem stworzyli grupę 2 plus 1.

Pod koniec lat 80-tych Janusz odszedł do innej kobiety. To był ogromny cios dla Elżbiety. Rozwiedli się, ale potrafili uporządkować swoje relacje i współpracowali zawodowo przez trzy lata. Piosenkarka łudziła się, że ukochany do niej powróci, nie traciła nadziei, wciąż go kochała i czekała… Aż do chwili śmierci Janusza, który zmarł nagle na zawał.

Wraz z jego śmiercią nadzieja przepadła i wokalistka całkiem się załamała. Wpadła w głęboką depresję. Nie dopuszczała do siebie nikogo, traciła kontakt z rzeczywistością pogrążając się w długach i izolacji. W miarę upływu czasu było już tylko gorzej – przestała płacić za czynsz, co skończyło się nakazem opuszczenia zajmowanego przez nią mieszkania.

Przez cały czas wokalistkę wspierała jej matka, która robiła za córkę zakupy i opiekowała się nią. Jednak starsza kobieta zmarła w 2006 roku. Niedługo po pogrzebie mamy Elżbieta Dmoch znalazła się w szpitalu psychiatrycznym.

Od tamtych chwil upłynęło właśnie 11 lat. Artystka w tym czasie walczyła z depresją, ma także za sobą próby samobójcze. Wedle doniesień Cezarego Szlązaka, członka grupy 2 plus 1, dziś kobieta odrzuca oferowaną jej pomoc:

„Nasze kontakty urwały się. Elżbieta nie chce pomocy i odtrąca każdy życzliwy gest. Dobrze, że chociaż przyjmuje skromną emeryturę, jaką co miesiąc przynosi jej listonosz oraz zaczęła pobierać pieniądze z tantiem.”

Mamy nadzieję, że pani Elżbieta wróci jeszcze do zdrowia i przyjmie w końcu oferowaną jej pomoc. Pozostaje nam życzyć jej dużo zdrowia i tego, aby w końcu pozwoliła sobie pomóc.

Jedno jest pewne: jej piosenki na zawsze pozostaną w naszej pamięci…