in

Para gejów zaadoptowała 1,5-roczną dziewczynkę. Po dwóch tygodniach dziecko nie żyło

Pracownicy opieki społecznej nie zauważyli nic podejrzanego w domu pary gejów z Walii, którzy przez dwa lata ubiegali się o prawo do adopcji 18-miesięcznej Elsie. Urzędnicy odwiedzali ich dom w sumie 15 razy.

Dwa tygodnie po zakończeniu procedury adopcyjnej, 31-letni Matthew Scully-Hicks rzucił bezbronnym dzieckiem o podłogę. Dziewczynka nie przeżyła. W trakcie policyjnego śledztwa zebrano dowody wskazujące, że 31-latek już wcześniej znęcał się nad córeczką. Dochodziło do tego pod nieobecność jego partnera Craiga, który był w tym czasie w pracy.

Po trwającym ponad 4 tygodnie procesie sąd uznał 31-letniego Matthew Scully-Hicks’a za winnego zabójstwa 1,5 rocznej dziewczynki. Prokuratura ustaliła, że pochodzący z Cardiff mężczyzna z całej siły rzucił dzieckiem o podłogę. Mała Elsie nie przeżyła upadku. Kiedy na miejsce przyjechała karetka, na ratunek było już za późno. Dziewczynka miała poważne obrażenia głowy i od dłuższego czasu nie oddychała. Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała, że dziecko przed śmiercią doznało m.in. złamania żeber, a także złamania kości udowej i kości czaszki.

Pracownicy socjalni nie zauważyli, że dziecku dzieje się krzywda, mimo że przed adopcją wielokrotnie sprawdzali rodzinę 31-letniego Matthew i jego 36-letniego partnera Craiga. Para gejów od 2015 roku uczestniczyła w treningach oraz spotkaniach z psychologiem.

Podejrzeń urzędników nie wzbudził nawet fakt, że 18-miesięczna dziewczynka niedługo po tym jak trafiła do rodziców adopcyjnych, doznała złamania nóżki oraz posiadała liczne rany na ciele. Już w trakcie procesu adopcyjnego Elsie trafiła do szpitala, ponieważ wymiotowała krwią. Nawet to nie wzbudziło podejrzeń opieki społecznej. Ojciec twierdził, że krwawienie było spowodowane upadkiem ze schodów.

Po śmierci dziewczynki, podczas procesu sądowego okazało się, że 31-latek wyładowywał na dziecku swoją agresję. W SMS-ach do partnera nazywał dziewczynkę „psycholem”, „egzorcystą” i „szatanem w przebraniu dziecka”, a sąsiadka mężczyzn zeznała, że jednego dnia usłyszała płaczące dziecko i krzyk opiekuna „zamknij się, k**wa!”.

Urzędnicy socjalni zajmujący się procedurami adopcyjnymi w Cardiff prowadzą wewnętrzne śledztwo, które ma wyjaśnić, kto popełnił błąd i pozwolił na oddanie dziecka w ręce agresywnego mężczyzny.