in

Mężczyzna przejeżdża tonącą w deszczu ulicą. W pewnej chwili dostrzega w wodzie przerażoną, małą istotę

Powodzie, huragany i inne kataklizmy ostatnimi czasy atakują świat ze zdwojoną siłą. W takich chwilach łatwo się poddać. Najprostszym rozwiązaniem jest spuszczenie głowy i pogrążenie się w smutku. Jednak bezradność nie jest żadnym lekarstwem na kłopoty.

By wesprzeć innych, wystarczy działać. Bez względu na to, czy przekażemy datki na rzecz osób poszkodowanych, czy po prostu wyciągniemy do kogoś pomocną dłoń, natychmiast staniemy się bohaterami. Tak, jak pewien mieszkaniec Tallinna, który stanął do walki z rozzłoszczonym żywiołem. Zrobił to, by wyciągnąć z opresji najbardziej bezbronną z istot…

10 lipca 2016 roku stolica Estonii została zalana przez potężne deszcze. Mieszkaniec Tallinna, Marko Männiste, jechał właśnie do domu, w towarzystwie brata. Opady były tak silne, że ulice zamieniły się w rwące potoki. Wody gromadziło się na ulicy coraz więcej, ale póki co drogi były przejezdne. Bracia chcieli dostać się do swych domów jak najprędzej.

Mężczyźni relaksowali się w samochodzie tak bardzo, jak mogli, na przekór niesprzyjającej pogodzie. Słuchali energicznej muzyki, rozmawiali, odwracając uwagę od ulewy i warunków na drodze. Całą sytuację nagrywali telefonem, by na filmie uwiecznić to, co działo się tego dnia w Tallinnie. Nagle zaczęli koncentrować się na jednym punkcie…

Nieopodal zauważyli małego kotka, trzęsącego się z przerażenia. Zwierzak skrył się na boku ulicy, tuż przy ścianie budynku. Był przemoczony, z trudem krył się przed wszechobecną wodą. Łeb ledwo wystawał mu ponad powstałą na jezdni rzekę.

Marko i jego brat nie mogli przyglądać się, jak bezbronny kot już niemal tonie. Jeden z nich pozostał w samochodzie, a drugi natychmiast ruszył maluchowi na ratunek. W efekcie powstało nagranie, które przedstawia akcję ratunkową. Zobaczycie je poniżej.

Marko zaledwie przez chwilę zastanawiał się, co zrobić. Dosłownie kilka sekund zajęło mu podjęcie decyzji, że kociak niezwłocznie wymaga ratunku. Uwagę zwraca sposób, w jaki Marko w podskokach biegnie w kierunku biednego zwierzęcia. Nie dość, że jest bohaterem, to jeszcze obdarzonym niezwykłą gracją!

Jak potoczyły się dalej losy braci Männiste oraz odratowanego kotka? Estoński serwis Lemikloom podaje, że po wydarzeniach z 10 lipca rodzina Marka postanowiła przygarnąć czworonożnego malca. Kot został nazwany Tilk, co dosłownie oznacza kroplę deszczu. W tym roku nowy domownik Männiste’ów skończył jeden rok.

Tilkowi zajęło trochę czasu przyzwyczajenie się do nowych warunków. Wcześniej nie był w końcu zwierzęciem domowym. Ostatecznie pokochał jednak swoich właścicieli. Ich wzajemna miłość z dnia na dzień kwitnie coraz bardziej.

A Wy, uratowaliście kiedyś zwierzaka znajdującego się w potrzebie? Koniecznie przekażcie tę pozytywną historię dalej, dzieląc się nią na Facebooku. Niech wszyscy wiedzą, że najprawdziwsi bohaterowie są wśród nas.