in

Ksiądz odmówił pogrzebu małemu Ksaweremu. Jednak nie poprzestał na tym…

Mały Ksawery zmarł w wyniku tzw. śmierci łóżeczkowej. Ksiądz z rodzinnej parafii odmówił jednak pochówku. Wytknął rodzinie, że nie przyjmują go po kolędzie, a potem zaczął wymieniać jeszcze „gorsze” rzeczy.

Jego rodzice chcieli, aby pogrzeb odbył się w kościele w Wągrowcu – ich rodzinnym mieście. Rodzice Ksawerego i jego dziadek udali się do parafii, aby ustalić szczegóły pochówku. Pana Mirosława i pogrążonych w żałobie rodziców przyjął wikariusz.

„Od samego początku rozmawiał z nami w sposób wyniosły i impertynencki” – napisał w liście do portalu wagrowiec.naszemiasto.pl pan Mirosław.

Brak ślubu i spóźniony chrzest

To jednak nie wszystko. Jak wynika z relacji dziadka, ksiądz wytknął mu i jego synowi, że nie przyjmują księdza po kolędzie.

„Wyjaśniłem więc, że od trzech lat pracuję poza granicami kraju wraz z żoną, że mój syn jest kierowcą i pracuje po całej Europie i nie ma nas w domu.(…) Sprowadzili naszą wiarę i przynależność do kościoła i to w 1050 rocznicę przyjęcia chrztu przez Polskę, do kolędy i 50 lub 100 złotych, które uszły księdzu przez naszą nieobecność.” – cytuje wypowiedź mężczyzny portal wagrowiec.naszemiasto.pl.

Pieniądze to jedna sprawa, ale księdza rozzłościła jeszcze kolejna rzecz. Zwrócił uwagę ojcu chłopca, że skoro żyje z partnerką bez ślubu, to… nie może być ojcem.

„Pan nie jest żadnym ojcem i pan nie może być ojcem, bo z akt wynika, że nie ma pan ślubu kościelnego, a kto nie ma ślubu kościelnego, nie może być ojcem” – relacjonuje dalej pan Mirosław.

Duchowny nie omieszkał wytknąć również, że dziecko było zbyt późno ochrzczone (w szpitalu, tuż przed śmiercią).  Ksiądz powiedział, że w takim wypadku nie może przeprowadzić pogrzebu, po czym poprosił wszystkich o opuszczenie plebanii.

Ostatecznie dziecko zostało pochowane w innej parafii.

Co na to ksiądz?

Proboszcz, zapytany o całą sprawę, twierdzi, że do biura przyszli panowie Mirosław i Patryk – dziadek i ojciec Ksawerego, a także nieznana kobieta.

„W rozmowie z ks. wikariuszem ustalono, że nikt z obecnych nie należy do naszej parafii” – odpowiada ks. proboszcz i precyzuje, że „pan Mirosław mieszka w Niemczech, a pan Patryk nie umiał określić parafii, do której należy”.

„W związku z powyższym, zgodnie z obowiązującymi procedurami, ks. wikariusz poprosił o zgodę na pogrzeb dziecka z parafii zamieszkania jego rodziców. Ksiądz nie odmówił zatem pogrzebu, a jedynie poprosił o dopełnienie koniecznych formalności” – czytamy w tłumaczeniu proboszcza.

Źródło: wagrowiec.naszemiasto.pl