in

Adoptowany pies 11 razy uciekał i wracał do schroniska. W końcu weterynarze zdali sobie sprawę, dlaczego

Ten biedny psiak nie miał szczęścia do ludzi. Stale trafiał do schronisk, potem na niedługi okres znajdował sobie nowych właścicieli, a następnie ponowie wracał do schroniska. Nikt nie wiedział, co jest z uroczym czworonogiem nie tak.

Gumby, niedaleki krewny rasowych psów gończych, został znaleziony, jak błąkał się po ulicach w 2014 roku. Weterynarze oszacowali jego wiek na około 3-4 lata. Piesek przetransportowany został do Charleston Animal Society, schroniska położonego w North Charleston w stanie Karolina Południowa. Ponieważ Gumby był przyjaźnie nastawiony i zadbany, pracownicy ośrodka byli niemal pewni, że zwierzak już wkrótce znajdzie swój nowy dom.

Tak też się stało: Gumby został adoptowany bardzo szybko. Niestety, już po trzech dniach wrócił do schroniska z powrotem. Psa przygarnęła kolejna rodzina – tym razem na sześć pełnych dni… Stało się to wręcz tradycją: w ciągu dwóch lat pies był adoptowany 11 razy i za każdym razem uciekał.

Problem polegał na tym, że psy myśliwskie mają skłonność do włóczenia się po okolicy. Uwielbiają wymykać się z domu i chodzić samopas. Po swoich krewnych Gumby odziedziczył geny, które uczyniły z niego wybitnego specjalistę od ucieczek.

Ale pracownicy Charleston Animal Society doszli do wniosku, że za ucieczkami psa może stać coś jeszcze. Donya Satriale, behawiorystka zwierzęca, postawiła opinię, jakoby Gumby ciągle wracał do schroniska, bo wiedział, że ma tu jeszcze „wiele do zrobienia”.

To otworzyło wszystkim oczy. Okazało się, że Gumby jest psem obdarzonym niesamowitą wręcz empatią. Pracownicy schroniska zwrócili uwagę na pewną niezwykła regułę. Ilekroć w miejscu ich pracy zjawiał się nowy, zestresowany pies, to właśnie Gumby pomagał mu dostosować się do nowych warunków. Młodzi weterynarze i ratownicy jeszcze nigdy czegoś takiego nie widzieli.

Nie był to koniec niespodzianek. Po badaniach medycznych okazało się, że Gumby posiada bardzo cenną grupę krwi. Był idealnym krwiodawcą zarówno dla pokrzywdzonych psów, jak i… kotów.

Właściciele ośrodka w North Charleston sami postanowili adoptować psa. Teraz Gumby mieszka w schronisku – w miejscu, w którym zawsze czuł się najlepiej i do którego stale wracał. Weterynarze z Charleston Animal Society podkreślają, że Gumby nie jest „pracownikiem” ośrodka, a jednym z jego domowników. Choć ma do wypełnienia pewne określone obowiązki, większość dnia spędza na zabawie z innymi zwierzakami. Dziennie zabawia aż pięćdziesiąt (!) czworonogów.

Gumby znalazł „dom”, w którym jest kochany przez wszystkich jego mieszkańców. Historia psiego Houdiniego chwyciła za serce bardzo wiele osób. Pies zyskał status lokalnej gwiazdy, brał nawet udział w sesji zdjęciowej do kalendarza strażackiego. Zyski z jego sprzedaży przeznaczone zostały na cele charytatywne.

W „swoim” schronisku Gumby otrzymuje tyle miłości i uwagi, na ile zasługuje. Dużo wskazuje na to, że ten wyjątkowy psiak już nigdy nie będzie musiał zmagać się z bólem odrzucenia.

Jeśli historia Gumby’ego wzruszyła Was, koniecznie przekażcie ją swoim znajomym.